środa, 29 lipca 2015

Od Jasona CD The Gift Of Life

Włóczyłem się po terenach watahy nudząc się jak mops. Zaszedłem nad wodę, a tam ujrzałem waderę. Ale nie byle jaką. Była naprawdę ładna... Koniec Jason, nie, nie zakochałeś się. Nie jest w twoim typie.
-Wszystko w porządku? - zapytałem żartobliwie.
-No, ja ten, pewnie - odparła. Po chwili z łagodnym uśmiechem dodała. - Miło mi cię poznać.
-Mnie również - uśmiechnąłem się. - Jason jestem - dodałem.
-The Gift Of Life - odparła.
-Ładne imię. Takie... Orginalne - powiedziałem wesoło.
-Dziękuję - odparła.
-W porządku.

< Gift? Przepraszam, że krótko, weny brak. "( > 

wtorek, 28 lipca 2015

Od The Gift Of Life

-Ojcze…? – Wypowiedziałam lekko drżącym głosem
- *cisza*
Siedziałam lekko uchylona nad rzeką, wbijając zdezorientowany, pusty wzrok w spokojnie rwącą się wodę. Zmrużyłam oczy, delikatnie podnosząc prawą łapę. Wolnym ruchem zbliżałam ją do tafli wody, łagodnie opuszczając.
- Ja…
Przerwałam w wymowie, próbując zbudować emocjalne napięcie.
- Nie czuje – wypowiedziałam oschłym, bezdusznym głosem
- Ale żyje – odparłam
Unosząc głowę ku niebu, zaczynałam doszukiwać się czegoś, co zainteresuje, omami.
- Nie tak jak mi życzyłeś… - westchnęłam – przepraszam
Raptownie upadłam na bok, zanurzając ogon w lodowatej wodzie.
- Nic
Zamknęłam powieki, wpatrując się w pustkę, podobną do świata, otoczona białym śniegiem.
- Wszystko w porządku? – usłyszałam niepoważny głos
Poczułam radość, które przelało moje ciało. A wraz z tym, cichy, łagodny głos w głowie, „Prezent od życia”.
- No ja ten, pewnie! – odrzekłam łagodnym, dość cichym głosem
Raptownie wyjęłam ogon z niewyobrażalnie lodowatej wody, odskakując przy tym niepewnie.
- Miło mi poznać –wypowiedziałam z łagodnym uśmiechem na twarzy
< Ktoś =^-^= ? >

Nowa wadera!

Witaj The Gift Of Life!
 


Od Ariozyn CD Lakoty

Byłam zadowolona z tego, że w końcu się z kim zaprzyjaźniłam. Nagle zaburczało mi w brzuchu.
- Jestem głodna - powiedziałam.
- Ja też - odparła wadera - Idziemy zabić jakąś sarnę?
- Nie chce mi się. Może zobaczymy, czy ktoś nie złapał czegoś w okolicy i pożyczymy jego zdobycz?
- Pożyczymy?
- Tak pożyczymy, ale nie oddamy.
- Czyli ukradniemy?
- No tak.
- A jak nie znajdziemy nikogo z jedzeniem?
- To wtedy będziemy musiały same zapolować.
Wadera zamyśliła się. Po chwili zapytałam:
- Więc jak?
- No dobra - odpowiedziała Lakota. Poszłyśmy w głąb lasu poszukać ofiary. Nie trwało to zbyt długo. Po kilku minutach szukania zauważyłyśmy basiora jedzącego sarnę. Jak widać, dopiero zaczął. Zaczaiłyśmy się za krzakami i zaczęłyśmy się po cichu namawiać.
- Dobra, ty go zagadasz, a ja zabiorę sarnę - powiedziała wadera.
- A czemu ja mam go zagadać, a nie ty? - zapytałam lekko oburzona. Wolałam zająć się mięsem.
- Bo ja jestem szybka, zwinna i silna.
- Ja też jestem szybka, zwinna i silna.
Basior przestał jeść i zaczął się rozglądać.
- Bądźmy cicho, bo nas zauważy - szepnęła wadera.
- Dobra. A zresztą. Możesz się zająć mięsem, tylko nie zapomnij się podzielić - odparłam.
- Ok.
Skorzystałam z chwili, kiedy basior stał tyłem do nas i wyszłam zza krzaków. Basior odwrócił się i popatrzył na mnie.
- Witam - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Hej - odparł basior.
- Eee... Jestem... spragniona, o tak, jestem spragniona i szukam jakiejś rzeki czy coś... Mógłbyś mi pokazać, gdzie znajdę jakiś zbiornik wodny lub rzekę?
- Jest zima i większość jezior jest zamarznięta.
Lepszego tekstu nie mogłam wymyślić. To wszystko przez tą zimę. Nie jestem dobra w wymówkach. Lakota zaczęła powoli podchodzić do sarny. Im bliżej była, tym głośniej było słychać chrupanie śniegu pod jej łapami. Gdy była przy sarnie, basior usłyszał jej kroki. Już miał się odwrócić, gdy nagle krzyknęłam:
- Au!
- Wszystko w porządku? - zapytał basior.
- Chyba coś mi wpadło do oka - udawałam, że coś mam w oku.
- Czekaj, sprawdzę.
Basior zbliżył się do mnie i popatrzył w moje oczy, a ja go oślepiłam.
- Nic nie widzę! - krzyknął wilk.
- Szybko! - zawołałam i pomogłam Lakocie zanieść sarnę. Gdy byłyśmy już trochę daleko od basiora, położyłyśmy zdobycz na śniegu.
- Mało brakowało - powiedziała wadera.
- E tam. Dobrze, że mamy co jeść - odparłam.
- No to jedzmy.
Zabrałyśmy się do jedzenia. Ja zjadłam 1/3 sarny, a Lakota resztę. Jestem wilkiem, który szybko zaspokaja głód, więc tyle, ile zjadłam mi wystarczyło. Po zjedzeniu zwierzęcia położyłam się na śniegu i zapytałam:
- To co teraz robimy?

< Lakota?> 

piątek, 24 lipca 2015

Od Lakoty Cd Ariozyn

Przyjrzałam się tej waderze wydawała się bardzo interesującym stworzeniem a może nawet kompanką w końcu podobne zainteresowania …więc czemu by nie mieć kogoś takiego za przyjaciela ?
– No dobra możemy się przyjaźnić, bo dlaczego by nie? – zbliżyłam się, a ona się odwróciła w moja stronę z uśmiechem na pyszczku.
–Cieszy mnie to, że się zgadzasz –rzekła.
–To fajnie …liczę, że w końcu nie będzie mi się nudzić.
– A, więc to tak ? - spojrzała.
 – Możliwe, ale też zaciekawiłaś mnie …mało osób mnie ciekawi –zaczęłam iść obok niej
– To co robimy ?

< Na razie słabo z weną xD więc co robimy ? :) >

Od Rachel cd Leona

Przed nami stała grupka centaurów, wszystkie były uzbrojone w łuki i kołczany. Największy z nich wyszedł przed szereg.
- Wy, którzy śmiecie stąpać po naszej świętej ziemii, zostajecie skazani przeze mnie, Oriona, syna Obsydiana z rodu Księżycowych Gałek Ocznych Samurajów Japońskiej Skoczni, namiestnika króla niegdysiejszej cywilizacji zjednoczonych centaurów oraz pierwszego potomka Merlina, na śmierć! - Mówił z wielkim przejęciem, jakby długo ćwiczył tę kwestię przed lustrem czy coś w tym stylu. Nie ma co, interesująca postać...
- Ja, Kryspian z rodu Wandetów, potomek niegdysiejszego króla oraz niedoszły władca naszej cywilizacji, sprzeciwiam się tej decyzji ze względu na pakt między nami a magicznymi wilkami o zatrzymaniu rozlewu krwi do chwili, gdy słońce wzejdzie na zachodzie a zajdzie na wschodzie! Bracia, dobrze wiecie, że nie możemy sobie pozwolić na wybuch nowej wojny i to przez jakieś dzieciaki! Za dużo krwi zostało już przelane w niegdysiejszych wojnach, nie pozwólmy sobie na stratę kolejnych cennych umysłów w naszych szeregach, powstrzymajmy się! Orionie, jesteś mym wielkim przyjacielem, i ufam twemu intelektowi. Wierzę, że nie postąpisz lekkomyślnie tylko ze względu na Walburgię, wiesz przecież, że nie możesz postępować tak lekkomyślnie tylko ze względu na znalezienie się w pobliżu granicy dwójki dzieci. Pamiętaj, zemsta prowadzi tylko do kolejnej zemsty! - Patrzyłam już mocno zdziwiona na centaury, które się ze sobą kłóciły. Nie ma co, to był dość specyficzny widok... W dodatku chyba zapomnieli o naszej obecności...

< Leo? Ja tam nadal jestem na pogrzebie mojej weny [*] xD>

środa, 22 lipca 2015

Od Ariozyn CD Lakoty

Spacerowałam sobie po lesie, gdy nagle zobaczyłam jakiegoś człowieka robiącą kulę ze śniegu. Podeszłam odrobinę bliżej i zaczęłam się złowieszczo uśmiechać. Osoba zauważyła mnie i zamieniła się waderę. Podeszłam do niej pewnie i powiedziałam:
- No witam, witam.
- Kim jesteś? - zapytała trochę niepewnie wadera.
- Jestem Ariozyn.
- Lakota.
Podałam jej łapę. Wadera uśmiechnęła się. Popatrzyłyśmy sobie w oczy. Wykorzystałam ten moment i ją oślepiłam na kilka sekund tak dla żartów.
- Ej, nic nie widzę! - krzyknęła.
- Zaraz ci przejdzie - odparłam spokojnym tonem.
Po chwili wadera popatrzyła na mnie. Zapewne już widziała wszystko.
- Nie bądź na mnie zła, po prostu lubię dokuczać innym i czasami krzywdzić.
- No ja też lubię zadawać innym ból - wadera uspokoiła się.
- Mogłabyś zostać moją przyjaciółką. Lubię wilki o nieco złowieszczym charakterze.
- Czyli jesteś zła?
- No tak, ale gdybym miała przyjaciela to dla niego bym była milsza.
Uśmiech wogóle nie znikał z mojego pyska. Chciałabym mieć kogoś, z kim mogłabym spędzać czas, dokuczać innym itp.
- Wybór zależy od ciebie. Jak chcesz się ze mną zaprzyjaźnić, to powiedz mi to, a jak nie, to nic nie mów.
Odwróciłam się tyłem do niej i zaczęłam powoli iść w głąb lasu.

< Lakota? Więc jak?>