Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Edwarda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Edwarda. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lipca 2015

Od Edwarda CD Naminy

Westchnąłem ciężko.
-Czy myślisz, że normalny wilk.. Nie wie jak się nazywa?- zapytałem po chwili namysłu.
-Ja wiem.. Namina się nazywam... Tak mi mówiłeś.- odparła.
-Namina proszę cię, wyjdź na dwór i się przewietrz. Muszę porozmawiać z Eddim.- poprosił Riki. Wadera skinęła głową i wyszła z pokoju.
-To co jej jest?
-Nie wiem... Możliwe, że pod wpływem stresu jej mózg tak na to wpłynął. Namina teraz będzie poznawać wszystko od nowa.- rzekł.
-Na to wygląda.. To co mam zrobić?
-Zabierz ją w miejsca gdzie już kiedyś była, może coś sobie przypomni.
 
<Namina? :)>

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Od Edwarda CD Naminy

Zaskoczyło mnie to.
-Eddie.. - odpowiedziałem.
-A kto to ta Namina?- zaciekawiła się.
-To ty.
-Ja?- zapytała całkowicie zaskoczona. Jak dziecko w mgle. Zastanawiałem się co mogło tak wpłynąć na pamięć wadery.
-Ja chce iść tam gdzie byłam!- powróciła do tematu. Przewróciłem oczami. Co jej się stało?!
-To chodź.- rzekłem i ruszyłem przed siebie. Wadera naiwnie poszła za mną. Zaprowadziłem ją do domu medyka.
-Ej! Przecież to nie jest tam gdzie byłam!- oburzyła się.
-Bo mi nie powiedziałaś, chodź!- pociągnąłem ją za łapę w stronę jaskini. Na progu przywitały nas wilczki. Ältair zaatakował mnie, delikatnie gryząc mnie w łapę.
-Ältair! Ile razy mam powtarzać żebyś nie gryzł naszych gości!- podeszła Tasha. Mały rozbójnik pokazał tylko nam język i uciekł.
-Hej Eddie? Co cię sprowadza?- zapytała.
-Cześć! Dobrze, tylko Naminę trochę boli brzuch i przyszedłem pogadać z Rikim.-
-To zapraszam!
Weszliśmy z Nami do środka i poszliśmy w stronę pokoju Rikiego i Tashy.
-Cześć!

<Nami?>

czwartek, 11 czerwca 2015

Od Edwarda CD Melody

Zauważyłem, że wadera zatrzymała się i zaczęła oglądać ptaka. Skowronka dokładniej. Poszedłem dalej. Całkiem nie rozumiem tego co powiedziała Melody. Odwrócenie osobowości po śmierci? Ciekawe... Wilczyca podbiegła do mnie.
-Ej! Czemu mnie zostawiłeś!?- zapytała.
-No cóż nie chciałem żeby pan ptaszek się mnie przestraszył.- zachichotałem.
-Nie jesteś straszny!- zaśmiała się.
-Nie?- zrobiłem poważną minę, a w tle grzmotnął piorun. Wadera jedynie bardziej się zaśmiała.
-Co?- zmieniłem minę na normalną.
-Nic.. Hehheheh
 
<Melody?>

sobota, 6 czerwca 2015

Od Edwarda CD Melody/Shira

-A kto mnie nie lubi?-zaśmiałem się. Ach ta moja wrodzona skromność.
-To ja chyba pójdę. Do zobaczenia!
 
--2 dni później--
-Buu!-usłyszałem za sobą. Nie zastanawiając się obróciłem się i powaliłem przeciwnika na ziemię.
-Ej! To tylko ja!-krzyknęła Melody. Dopiero teraz mój mózg zaczął działać i uświadomiłem sobie, że powaliłem Melody. Natychmiast odsunęłam się od powalonej wadery.
-Sorka. Jakoś tak z odruchu.-Podałem jej łapę.
-Zauważyłam.-zaśmiała się i wstała podpierając się na mojej łapie.
-Wreszcie się obudziłaś!- rzekłem.
-Jak widać.
 
<Melody?>

Od Edwarda CD Shir/Melody

-Nom. Ważne, że się obudziłaś. Od kiedy masz taką moc?-zapytał, ale tym razem spokojniej.
-Od urodzenia. Trochę dziwne, że ty tego nie masz. No ale cóż. Genetyka nie pyta się o zdanie.-zaśmiała się.
-Ym, Melody? Z tego co wiem ojciec, ani matka nie mieli takiej mocy. Chyba, że to ukrywali.-Shir podniósł brew.
-Dobra, później wrócimy do tego tematu. Czas na obiad.-podszedł do jelenia i podał go Melody.
-Shir? Z tego co się orientuje ludzie mogą dostać salmonelli od nieupieczonego mięsa.-wtrąciłem się.
-Serio? Co to jest?
-To zatrucie pokarmowe. Tylko ludzie mogą takie mieć. Chodź upieczemy to.
 
<Shir?>

Od Edwarda CD Shira/Melody

-Phi.. Takim to się nie najesz.-zaśmiał się Shir. Twarz Melody przybrała inny wyraz. Pomieszanie wściekłości ze smutkiem.
-Shir, no nie bądź taki! Jak na pierwszą zdobycz dobrze jej poszło.-skarciłem basiora. Melody słysząc moje słowa uśmiechnęła się lekko. Nie rozumiem czemu on jest taki. Melody na łowach powiedziała mi całą swoją historię i z tego co z niej wynikam, że Shir powinien dziękować losowi. Jego siostra prawie by umarła z głodu (ponownie) a on nawet jej nie pomaga. Mam jednak nadzieję, że się mylę.
-Chodźcie! Pokaże wam co zdążyłem zmienić.-powiedział Shir wchodząc do jaskini.
-No, nieźle, nieźle-pochwaliłem.
 
<Teraz Shir czy Melody? C: >

piątek, 5 czerwca 2015

Od Edwarda CD Melody/Shira

-Wow! Nieźle! To co tam u was?-zapytałem zaskoczony. Naprawdę nie spodziewałem się tego!
-A nawet dobrze!-odpowiedziała Melody.
-To co? Idziemy na lekcje polowania?
-Ym? Jakie lekcje?-zapytał Shir.
-No.. Melody? Nie powiedziałaś bratu?
 
<Melody? Shir? Brak mi weny :/>

środa, 3 czerwca 2015

Od Edwarda CD Shira

-Co tam? Widzę że już się nieźle urządziłeś.-uśmiechnąłem się do basiora.
-Cześć! A dobrze, już zdążyłem się tu urządzić jak widzisz.- powitał mnie. Obejrzałem jego prace i powiem szczerze, podoba mi się.
-Jesteś głodny?-zapytałem na co odpowiedział mi żołądek towarzysza, warcząc głośno.
-To miało chyba znaczyć, że tak.-zaśmiałem się cicho. Shiri popatrzył się na swój brzuch i zaśmiał się także.
-Możliwe. To co? Pójdziemy na polowanie?-zaproponował.
-Jasne!
 
<Shir? :D Jakieś takie mi mdławe wyszło, ale ostatnio nie nadaje się do pisania :/>

wtorek, 19 maja 2015

Od Edwarda CD Naminy

 Odłożyłem mięsko. Przytrzymałem waderę i zmusiłem żeby spojrzała mi w oczy.
-Nie ma tuuu żadnych kotów i nie będzie. Jestem tu tylko ja i ty.-rzekłem cicho i spokojnie.
-Ale, ale one tu są i..
-To tylko twoja wyobraźnia.-przerwałem. Wow! Nie sądziłem, że ma taką bujną wyobraźnie. Przytuliła się do mnie. Byłem zaskoczony jej nagłym gestem, ale byłem też szczęśliwy że to zrobiła. Nagle usłyszałem kocie miałki. Zimny pot spłynął mi po czole. Odsunąłem delikatnie waderę i podszedłem do miejsca z którego docierały dźwięki. Niczego tam nie było.

<Namina przytulaku ty XD>

piątek, 15 maja 2015

Od Edwarda CD Naminy


No może kiedyś..-odparłam cicho. Trochę przerażała mnie ta historia. Nie żebym jakoś bardzo się jej panicznie bał, ale napawała mnie jakiegoś rodzaju niepokojem. Zabrałem patyk i zacząłem maziać coś na ziemi. Zanim się obejrzałem wadera dołączyła się do mnie i zaczęliśmy wspólnie rysować. Kiedy skończyliśmy naszym oczom ukazał się biegnący ogier. I nie, nie był narysowany z pięciu kresek i kółka. Był bardziej dopracowany.
-Nieźle nam wyszedł.-pochwaliłem. Namina potaknęła.
-Jesteś głodna?-zapytałem uśmiechając się cieplutko.
-Troszkę.
-To pójdę po jedzenie.-Wstałem i poszedłem na łowy.
-Chce ci się?-zapytała, kiedy już odchodziłem.
-Dla ciebie.-odrzekłem flirciarsko. Możliwe, że nawet nie usłyszał tego co mówię, ale nie ważne. Nie wiem czemu, ale nagle poczułem dziwne motyle w brzuchu.. Było, to dość przyjemne, ale i trochę dziwne uczucie.

<Namina? :3>

sobota, 9 maja 2015

Od Edwarda CD Namina

Zaśmiałem się cicho. Wydawało mi się to zabawne, że wadera boi się wymyślonych bajeczek starych wilków, które nie mają co robić.
-Chyba.. Ale nie mówisz serio, że boisz się takich historii?
- Wadera zmierzyła mnie wzrokiem, po czym prychnęła.
-Pff.. Nie boję się!
 -Więc opowiesz o tym kocie?- zapytałem podstępnie. Zignorowała pytanie i dorzuciła patyk do ognia.
 -Patrz! Bliźnięta!- wskazała na gwiazdozbiór nad nami.
 -Gdzie ty masz te bliźniaki?
-No tam!
 -Gdzie?

<Namina? :3> 

wtorek, 5 maja 2015

Od Edwarda cd Naminy

-Może-odparłem uśmiechając się tajemniczo. Usiadłem bliżej ogniska i zrobiłem się niewidzialny. Namina także usiadła. Zacząłem krążyć wokół ogniska opowiadając historię Anabbel. Była, to historia o małej waderce, która miała dar przewidywania przyszłości. W sekrecie torturowano ją, by uzyskiwać informacje. Z tego co wiem Anabbel zrobiła się popularna w 1923 roku. Możliwe, że starsze wilki znają tą historię na pamięć, ale Namina może jej nie znać. Mój głos wypełniał czarną od nocy przestrzeń. Zrobiłem się niewidzialny, żeby zrobić klimacik. Chyba nawet udało mi się trochę przestraszyć waderę.

<Namina? :3>

czwartek, 30 kwietnia 2015

Od Edwarda cd Naminy

Namina mówiła, to z takim entuzjazmem, że nie mogłem jej odmówić.
--Wieczór--
- No chodź! Bo się spóźnimy na wartę!
- Nie chce mi się! Idź sama! Dojdę do ciebie... później. - namawiałem. Nie chciało mi się łazić, nogi mnie bolały, a poza tym miło mi się z nią gadało. Bez zwrotów typu ,,Szanowny Edwardzie", czy ,,Alfo". Po prostu Eddie.
- Eddie! Jak nie ruszysz swoje szanowne cztery litery, to dopiero zaczniesz żałować. - zaśmiała się, po czym pociągnęła mnie za łapę i pociągnęła w stronę ruin zamku. Po chwili przestałem już protestować i poszliśmy do ruin. Rozpaliliśmy ognisko, które dawało klimatu i zaczęliśmy rozmawiać.

<Namina?> 

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Od Edwarda

Dzisiaj wreszcie miałem dzień wolny. Wczoraj cały czas miałem głowę w papierach. Aż mi łeb pęka  od tych wszystkich spraw. Dobrze czasami oderwać się od tego wszystkiego. Jutro też mam wolne, Sava zajmie się wszystkim. Jest taka kochana... sama  nawet namówiła mnie na urlop. Takie bety to tylko chwalić! Zresztą w watasze są wilki tylko uczynne. Nawet Hanto jest czasami pożyteczny. Podczas mojego spacerku zamyśliłem się dość mocno. Nagle... coś zderzyło się ze mną uderzając mnie przy tym w twarz.  Co się później okazało to, to ,,coś" ma na imię Namina.
- Sorry! Trochę się zamyśliłam. - odparła przepraszającym tonem.
- Nic się nie stało. A u ciebie wszystko okej?

<Namina?> 

środa, 22 kwietnia 2015

Od Edwarda cd Larisy

- A więc? Jak myślisz, co to było? - zapytała zaciekawiona Larisa.
- Nie wiem... zaprowadzisz mnie tam gdzie mniej więcej słyszałaś te wrzaski?
- Jasne. - rzekła pokazując głową, bym poszedł za nią. Biegliśmy chwilę, gdy wreszcie wadera się zatrzymała. Rozejrzała się na boki.
- Tak! To tu!
Przyjrzałem się owemu miejscu... i przyznam szczerze, że podoba mi się tu. Ale jakbym miał tu zamieszkać i słyszeć jakieś niepokojące wrzaski to podziękuję.
- No dobra, ty poszukaj czegokolwiek tam. - wskazałem łapą miejsce pomiędzy charakterystycznym starym drzewem, a głazem. Zanim zaczniemy w ogóle cokolwiek podejrzewać potrzebujemy dowodów. Mam już parę teorii kto lub co mogło wywołać te niepokojące wrzaski ale jeszcze trzeba znaleźć coś na potwierdzenie.
- A ja idę tam. - wskazałem łapą w zupełnie innym miejscu.

<Larisa?>

czwartek, 9 kwietnia 2015

Od Edwarda cd Larisy

- Nie naciskaj! Idź do Jacka i powiedz mu żeby wracał już do domu. - zmieniłem temat. Nie chcę, żeby mieszała się w moje osobiste sprawy.
- Czemu? - zapytała robiąc duże, smutne oczka.
- Jest już późno. Musisz odpocząć. Jak nie masz serca go pożegnać, to ja to zrobię. Bandyci nie są tu mile widzani. - wzruszyłem ramionami
- On nie jest bandytą! - tupneła łapą. Nie wiem co tym chciała zrobić. Przestraszyć? Pff... nonsens. Wstałem i ominąłem szerokim łukiem waderę ignorując jej wściekłość, która niemal z niej wypływała.
- Jack! Dzięki, że pomogłeś. To pa! - powiedzałem prosto z mostu.

<Larisa?>

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Od Edwarda cd Larisy

Westchnąłem ciężko. W sumie to pomógł Larisie, więc nie mam co się go czepiać, ale to nadal morderca. To, że parę razy się uśmiechnął i pomógł nie robi z niego dobrego wilka. 
- Larisa, chodź na bok. - rzekłem odciągając wadere na bok. 
- Nie sądzę aby to był dobry pomysł...
- Czemu? - przerwała patrząc na mnie pytającym wzrokiem.
- Ja znam Jacka i jeden uśmiech go nie zmieni.- odrzekłem śmiertelnie poważnie. Larisa poruszyła się niespokojnie.

<Larisa? Wena nie chce ruszyć się spod telewizora xD>

niedziela, 5 kwietnia 2015

Od Edwarda cd Larisy

- To mam dwa pomysły. Pierwszy brać nogi za pas lub... poderżnąć im gardła jak kurom. - szepnąłem do towarzyszy. Tą drugą opcję jestem pewny, że nie wybiorą ale czemu nie?
- Raczej tą pierwszą... chociaż naszła mnie ochota na mięso ludzkie. - potwierdził moje przypuszczenie Jack. Ominęliśmy bandę uzbrojonych besti i ruszyliśmy do watahy. Będe musiał kiedyś rozprawić się z nimi. Jak na zaklęcie czarodziejskiej różdżki wstali i zaczęli do nas mierzyć bronią. O ile się nie mylę, nie była to broń do zabijania. Raczej do usypiania zdobyczy. Pierwszy strzał padł obok nas. Wtedy dopiero zdaliśmy sobie sprawę, że się obudzili.
- Jack bierz ją na plecy i chodu! - rozkazałem. Basior posłusznie wziął waderę na barana i pobiegł przed siebie. Ja wysłałem parę piorunów w stronę ludzi na postrach. Biegliśmy ile sił w nogach, lecz nasi przeciwnicy nie dali się nastraszyć.

<Larisa? Moja wena wróciła, ale ogląda teraz ,,Mam Talent" xD więc mogłaby równie dobrze być w Afryce xD>

sobota, 4 kwietnia 2015

Od Edwarda cd Larisy

Przewróciłem jedynie oczami. Nie mam zamiaru znowu się kłócić. Póki co sobie odpuszczę. Teraz mam inny problem. Jego kochana siostra mnie przerażała. Szła obok mnie wpatrując się swoimi wielkimi smoczymi ślepiami. Nie żebym się jakoś panicznie bał, ale to napawało mnie lekkim niepokojem. A przez ten czas zakochani świergotali sobie w najlepsze. Szliśmy dość długo, aż w końcu dotarliśmy do terenów które już kojarzyłem z wcześniejszej podróży. Jeszcze nigdy nie przypuszczałem, że mogę być tak cicho przez całą godzinę! "A może ta wadera nie jest zła jak jej rodzina?" - pomyślałem
- Ym, cześć! Jak się nazywasz? - odważyłem się w końcu.
- Kira - odpowiedziała nieśmiało czerwieniąc się z lekka.

<Nie tylko ty chorujesz na poważną chorobę imieniem brakus wenus pospolitus xD>


piątek, 3 kwietnia 2015

Od Edwarda cd Larisy

Weszliśmy do dużej, mrocznej jak odmęty Tartaru jaskini. Pamiętam tę jaskinię z dzieciństwa... Dreszcz mnie aż przeszedł widząc w kącie (dobre znany mi) ołtarz ofiarny cały oblany krwią. Jego rodzina to brutalni poganie. Tną na żywca wilki... patrząc jak umierają. Jack odłożył waderę na mile wyglądające posłanie. Widać, że była przestraszona ołtarzem lecz tuszowała to jak tylko mogła za lekkim uśmiechem.
- I co? Nadal odprawiacie te swoje modły? - zapytałem lekko zciszonym głosem. Jack popatrzył na mnie z niemałym uśmiechem.
- Póki co ołtarzyk jest tylko dla ozdoby, ale jak chcesz możemy wznowić zabawę. - zaśmiał się. Larisa się trochę uspokoiła.
<Larisa? Nie ma to jak klasyk... ołtarz ofiarny xD>